MediaFM.net :: z ust do ust

Wyd. z TM nr 343


opr. Barbara Trusińska
JAROSŁAW KRET, prezenter pogody: „Przede wszystkim nie uważam siebie za podróżnika, podróżnikiem był Krzysztof Kolumb – odkrywca. A ja tylko relacjonuję to, co widzę. Razem z moją byłą żoną Edytą, także wówczas dziennikarką Warszawskiego Ośrodka Telewizyjnego, robiliśmy filmy, reportaże. To taka dziewczyna z dołeczkiem w brodzie, może pani pamięta. Myślę jednak, że Edyta chciała bardziej ustabilizowanego życia niż ja. A my nawet nie rozpakowywaliśmy walizek. Nie mieliśmy dzieci, nie dorabialiśmy się żadnego majątku. Znam pary, które tak egzystują do śmierci. Mają koty zamiast dzieci. Jedna osoba zazwyczaj rezygnuje z czegoś dla drugiej. Ale nasze drogi się rozeszły. Być może Edycie zabrakło przy mnie poczucia bezpieczeństwa. Ale o to już ją należałoby zapytać. Rozstaliśmy się kulturalnie, bez obrażania się, bez łez.”
„Viva”

KATARZYNA SKRZYNECKA, aktorka: “Nie ukrywam, że mam 36 lat. Każda kobieta, kiedy jest bardziej zapracowana czy ma zmartwienia, wygląda na 10 lat więcej niż ma. Kiedy jest zadbana, a zwłaszcza kiedy ma to szczęście, że ma wspaniałą miłość, lśni! I od razu jest o 20 lat młodsza. Miłość jest chyba największą torpedą, zastrzykiem energii. Ludzie zakochują się mając 50, 60 i więcej. Na taki stan nigdy nie jest za późno.”
„Gala”

KATARZYNA CEREKWICKA, piosenkarka: „Chętnie rozdaję autografy. W zamian czasami słyszę parę miłych słów, np.: -Jest pani o wiele ładniejsza niż w telewizji. W kłopotliwej sytuacji jestem dopiero wtedy, kiedy ludzie pytają mnie o szczegóły życia rodzinnego. Nie umiem powiedzieć: - To nie pani sprawa! Aby więc zakończyć rozmowę, robię srogą minę – srogą albo zniecierpliwioną, która sugeruje, że na pewne tematy nie rozmawiam.”
„Twój Styl”

IVAN KOMARENKO, piosenkarz: „Mnie nigdy nie interesowało chodzenie na łatwiznę. Zawsze miałem w sobie taką dumę, że sam dużo zrobię, bez kupczenia ciałem. Gdybym kupczył, to pewnie wcześniej bym coś osiągnął. Ale sukces jest bardziej wartościowy, gdy zapracuje się na niego własną krwią. Wtedy dom, który się zbuduje, ma mocniejszy fundament i nikt nie może go rozwalić. Jak komuś się zaprzedajesz, tracisz wszystko, gdy mu się coś odwidzi. Homoseksualne związki są nietrwałe, jeśli nie ma w nich miłości. Przestaję się podobać i do widzenia. Zresztą żaden związek bez miłości nie jest trwały.(…) Jestem trochę samotny. Może moja wyobraźnia zastępuje mi dziewczynę? Ja nie szukam przypadkowych związków. W ogóle boję się z kimś wiązać, żeby ktoś nie wykorzystał mnie, mojej popularności. Musiałbym znaleźć kobietę spoza branży, a ja przecież obracam się w show-biznesie. Boję się nieszczerości. Chcę, żeby dziewczyna kochała mnie nie za to, że jestem Ivanem, który śpiewa "Czarne oczy" i gra w "M jak miłość", tylko po prostu, jako człowieka. Nie udaje się jednak odciąć ode mnie estrady, Eurowizji, tańca.”
„Viva”

MIROSŁAW BAKA, aktor: -„ Nie lubię być tam, gdzie wszyscy... Mam ten komfort psychiczny, że po latach pracy w zawodzie nie muszę zabiegać o to, aby mnie zauważono. Ludzie z branży wiedzą, kto to jest Mirosław Baka. Na swoje nazwisko ciężko zapracowałem. Miałem trochę szczęścia... Jeśli reżyser uważa, że pasuję do wymyślonej przez niego postaci, po prostu do mnie dzwoni. Dzięki temu nie muszę chodzić na castingi. Zostawiam to aktorom bez doświadczenia zawodowego. Casting jest często dla nich jedyną szansą na zdobycie pracy. Czy przez to, że nie chodzę na castingi, ominęły mnie jakieś role? Być może... Wcale się jednak tym nie martwię. Nie stawiam na ilość, tylko na jakość...”
„Tina”

HANNA BAKUŁA, malarka, felietonistka: „Na początku znajomości jest potulny jak baranek. Gdy się uważnie przyjrzeć, zastanowić może pewne kompleksiarstwo, przejawiające się w ciągłym staraniu się na skupieniu na sobie uwagi. Rozwija pajęczynę obietnic i drogich prezencików. W większości podróbek. W miarę upływu czasu rozwija się wątek picia. Zaczyna podnosić głos, czepiać się drobiazgów i nie zgadzać się z poglądami innych. To ostatnia sekunda, żeby zwiać i to daleko. Następny etap to tzw. limo.”
„Playboy”

ANDRZEJ MLECZKO, rysownik satyryk: „Kilka lat temu pewien młody człowiek pisał pracę magisterską na temat mojej skromnej twórczości. Podszedł do tego bardzo naukowo i przeprowadził sondaże wśród studentów. Ponad 80 proc. pytanych kojarzyło moje rysowanie wyłącznie z seksem i erotyką. Trochę to dziwne, bo takich rysunków jest stosunkowo niewiele, a inne tematy pojawiają się o wiele częściej. Powodem tego zaszufladkowania może być to, że w szarej, przaśnej i aseksualnej rzeczywistości lat 70. byłem jednym z niewielu, którzy poruszali ten skądinąd smakowity temat. Długo próbowałem walczyć z etykietką rysownika-erotomana, ale na próżno. Po pewnym czasie doszedłem do wniosku, że nie ma co się przeciwstawiać opinii większości i pogodziłem się z rolą czołowego gorszyciela. W końcu jest demokracja i decyduje większość.”
„Rzeczpospolita”



01.05.07, 21:11



Komentarze:





Zobacz także:
Gala Mistrzów sportu w Jedynce


DODAJ DO:         Wykop Wykop       dodajdo.com       dodajdo.com