
Radni w błyskach fleszy
MediaFM.net :: telewizja
Odkąd miejskie sesje transmitują lokalne telewizje, radni oszaleli na punkcie własnych występów. W Koszalinie potrafią obradować nawet 12 godzin.
Transmisje na żywo prosto z sali posiedzeń stały się dla samorządowców sposobem na zdobywanie popularności, pisze "Metro". Na sesji mają jeden cel - dobrze wypaść. Niektórym wigoru dodaje myśl o tym, że relacje biją pod względem oglądalności niejeden program rozrywkowy. Na przykład w Bartoszycach w woj. warmińsko- mazurskim przyciągają przed telewizor prawie co piątego mieszkańca. A sesję rady z Goleniowa w woj. zachodniopomorskim ogląda prawie pół miasta.
- To lepsze niż serial komediowy - ocenia Mariola, 37-letnia gospodyni domowa z Goleniowa. - Bufoniasto się prezentują, nieraz wypowiadają się w dość komiczny sposób. Jest na co popatrzeć - dodaje.
Radni nie kryją, że próbują błysnąć w telewizji. - To dobre narzędzie do wypromowania się i pokazania się swoim wyborcom - przyznaje Joanna Proniewicz ze Związku Miast Polskich. - Wszystko idzie na żywo, a o gafę nietrudno. To tremuje - dodaje Paweł Bromski, warszawski radny.
Sęk w tym, że zdobywanie popularności często pozostawia w cieniu konkretne działania dla wyborców. - Gdy pojawiły się nasze kamery, okazało się, że radni, którzy nigdy wcześniej się nie odzywali, zaczęli składać kilka wniosków naraz, nie zawsze sensownych - opowiada Rafał Machol z telewizji kablowej w Wejherowie, która od ponad pół roku przeprowadza relacje z miejskiego ratusza. Jeszcze gorzej jest w Koszalinie. Tam, odkąd na sali pojawiły się kamery, każdy rajca chce dojść do głosu. Debaty ciągną się nawet 12 godzin!
Źródło: PAP
25.04.06, 22:05
Komentarze:
DODAJ DO:
Wykop
Subskrybuj kanał RSS w wiadomościami MediaFM.net z działu telewizja
Radni w błyskach fleszy
|
|
Transmisje na żywo prosto z sali posiedzeń stały się dla samorządowców sposobem na zdobywanie popularności, pisze "Metro". Na sesji mają jeden cel - dobrze wypaść. Niektórym wigoru dodaje myśl o tym, że relacje biją pod względem oglądalności niejeden program rozrywkowy. Na przykład w Bartoszycach w woj. warmińsko- mazurskim przyciągają przed telewizor prawie co piątego mieszkańca. A sesję rady z Goleniowa w woj. zachodniopomorskim ogląda prawie pół miasta.
- To lepsze niż serial komediowy - ocenia Mariola, 37-letnia gospodyni domowa z Goleniowa. - Bufoniasto się prezentują, nieraz wypowiadają się w dość komiczny sposób. Jest na co popatrzeć - dodaje.
Radni nie kryją, że próbują błysnąć w telewizji. - To dobre narzędzie do wypromowania się i pokazania się swoim wyborcom - przyznaje Joanna Proniewicz ze Związku Miast Polskich. - Wszystko idzie na żywo, a o gafę nietrudno. To tremuje - dodaje Paweł Bromski, warszawski radny.
Sęk w tym, że zdobywanie popularności często pozostawia w cieniu konkretne działania dla wyborców. - Gdy pojawiły się nasze kamery, okazało się, że radni, którzy nigdy wcześniej się nie odzywali, zaczęli składać kilka wniosków naraz, nie zawsze sensownych - opowiada Rafał Machol z telewizji kablowej w Wejherowie, która od ponad pół roku przeprowadza relacje z miejskiego ratusza. Jeszcze gorzej jest w Koszalinie. Tam, odkąd na sali pojawiły się kamery, każdy rajca chce dojść do głosu. Debaty ciągną się nawet 12 godzin!
Źródło: PAP
25.04.06, 22:05
Komentarze:
DODAJ DO:
Subskrybuj kanał RSS w wiadomościami MediaFM.net z działu telewizja
Praca w mediach
Dodaj ogłoszenie
Aktualne oferty:
Grupa mediafm.net: Dziennikarz (od kwietnia 2012 r.)
mediafm.net: Dziennikarz - praktykant (studenci)
Dodaj ogłoszenie
Dodaj ogłoszenie
Aktualne oferty:
Grupa mediafm.net: Dziennikarz (od kwietnia 2012 r.)
mediafm.net: Dziennikarz - praktykant (studenci)
Dodaj ogłoszenie
Tygodnik Medialny
numer 591 (02.02.2012)
numer 590 (26.01.2012)
numer 589 (19.01.2012)
numer 590 (26.01.2012)
numer 589 (19.01.2012)
Subskrybuj Tygodnik Medialny portalu MediaFM.net
Patronujemy:















