MediaFM.net :: radio

Radio Kraków: Rodziewicz chce zwolnić Horodyskiego


Kuba Wajdzik
Radio Kraków: Rodziewicz chce zwolnić HorodyskiegoTo była wyjątkowo gorąca środa w Radiu Kraków. Dobrosław Rodziewicz, Prezes Zarządu Radia Kraków SA chce z pracy zwolnić Miłosza Horodyskiego po jego rozmowie z prezydentem Krakowa Jackiem Majchrowskim. Według Majchrowskiego, dziennikarz "w sposób nierzetelny i stronniczy traktowany jest on sam (Majchrowski - przyp. red.). Prezydent próbował wymóc na Rodziewiczu, aby materiał nie poszedł na antenę.

I rzeczywiście - kolejny odcinek autorskiego cyklu Horodyskiego nie został wyemitowany. Jako powód strony wymieniły brak kolaudacji, której nie wykonał Maciej Zdziarski, Członek Zarządu Radia Kraków S.A. ds. programu, promocji i reklamy. Jak tłumaczy Zdziarski, był na urlopie i obowiązek kolaudacji spada na prezesa. Rodziewicz nie chciał kolaudować, bo jak stwierdził "(...) Nie mam zaufania do pana Miłosza Horodyskiego". Czemu Prezes nie ma zaufania do dziennikarza? Poszło o pokrewieństwo z kandydatką do Rady Miasta (Horodyski miałby być jej mężem).

Portal Medialny mediaFM.net sprawdził. Rzeczywiście taka osoba - Monika Maria Horodyska kandyduje do Rady Miasta s Listy nr 4 – KW Prawo i Sprawiedliwość z miejsca 9.

Prezes skierował do przełożonego dziennikarza Macieja Zdziarskiego pismo, w którym zwrócił uwagę "na dwuznaczność zachowania oraz obiektywnej sytuacji tego reportera - sytuacji , w której ryzyko zaistnienia konfliktu interesów i pełnionych ról staje się niepokojąco wysokie".
Rodziewicz zaproponował, żeby na czas trwania kampanii samorządowej, Hoprodyski zajął się inną tematyką niż krakowską polityką.

Maciej Zdziarski odpiera zarzuty Rodziewicza. "Jestem zdumiony, iż Dobrosław Rodziewicz publicznie deklaruje niechęć do wykonywania pracy, za którą pobiera niemałe wynagrodzenie. W trakcie urlopowej nieobecności członka zarządu odpowiedzialność za nadzorowanie programu przyjmuje Prezes Zarządu Radia. (...) Sytuacja, w której Dobrosław Rodziewicz odmawia podczas mojego urlopu wykonywania pracy, bo nie ma zaufania do człowieka, którego zatrudnia, jest komiczna, choć z punktu widzenia interesów spółki Radio Kraków SA przede wszystkim zatrważająca" - pisze Zdziarski. Zadaje również pytania: "Dlaczego emisji programu nie chciał Dobrosław Rodziewicz? Dlaczego decyzję o swojej dezercji ze stanowiska pracy postanowił obwieścić wszystkim pracownikom Radia Kraków oraz mediom w formie trzystronicowego elaboratu?". Zdziarski odpiera również zarzuty o braku obiektywizmu Horodyskiego "Nie wyobrażam sobie, aby był to powód do ograniczania niezależnej działalności dziennikarza, którego można rozliczać tylko z konkretnych materiałów."

Sam Horodyski nie chce rozmawiać o sprawie. Nie chciał z nami rozmawiać, tłumacząc się, że jest na spotkaniu, a potem nie odbierał od nas telefonu. Nie chciał wyjaśnić nam, m.in. czy uważa za etyczne realizowanie materiałów o kandydatach, skoro Monika Horodyska kandyduje z ramienia PiS-u, a także nie chciał odpowiedzieć na zarzuty wykorzystywania radiowego sprzętu do nagrywania reklamówek Prawa i Sprawiedliwości.

W obronie dziennikarza o 19-tej (8 listopada) protestowali działacze Komitetu Młodzi Razem.
"Miłosz Horodyski został dziś zwolniony z pracy w Radiu Kraków. Dwa dni wcześniej postawił prezydentowi Krakowa Jackowi Marii Majchrowskiemu kilka niewygodnych pytań. Prezydent zagroził Mu, że straci pracę. Tak też się stało" - napisali w specjalnym oświadczeniu członkowie Komitetu Młodzi Razem. Żadają przywrócenia Horodyskiego do pracy.
Pod Radio Kraków przyszlo blisko 40 osób, choć na zorganizowanie wiecu mieli zaledwie 45 minut. Zebrane osoby skandowały również okrzyki broniące dziennikarza.
"Media powinny byc apolityczne" - mówi Katarzyna Talarczyk z Komitet Młodzi Razem dla mediaFM.net. Do protestujących zszedł Prezes stacji, ale jak twierdzi Talarczyk, jego wyjaśnienia nie usatysfakcjonowały zebrane osoby. Na wiecu pojawił się równiez kandydat na prezydenta Krakowa - Józef Lassota.

Poniżej cytujemy oświadczenia Prezesa Radia Kraków oraz Członka Zarządu Radia Kraków S.A.
ds. programu, promocji i reklamy. Ciąg dalszy sprawy - na bieżąco w mediaFM.net.

INFORMACJA I OŚWIADCZENIE PREZESA ZARZĄDU RADIA KRAKÓW SA
"Kiedy nie wiesz, co mówić, najlepiej mów prawdę". Ta, skądinąd oczywista w swej słuszności, maksyma nie jest bynajmniej łatwa do praktykowania przez osoby pełniące stanowiska kierownicze, gdy żadne wyjście z kryzysowej sytuacji nie jest dla wizerunku ich firmy dobre. Prawda wyzwala, ale nie bez skutków ubocznych. Ale tak już bywa z mocnymi lekarstwami.

Mieszkańcy Krakowa i Małopolski, a zwłaszcza słuchacze Radia Kraków mają prawo poznać powody, dla których w dniu wczorajszym (07.11.2006) rozgłośnia ta nie wyemitowała kolejnej edycji "Raportu Miłosza Horodyskiego" oraz dziwne okoliczności temu towarzyszące. Publiczne przedstawienie tej sprawy jest tym bardziej istotne i pilne, że od dnia wczorajszego na rozmaity sposób rozpowszechniana jest w Krakowie plotka o tym, że wspomniana audycja została zdjęta z anteny na skutek interwencji prezydenta Jacka Majchrowskiego. Otóż prawda jest bardziej interesująca od plotki. Pan prezydent Majchrowski rzeczywiście zatelefonował wczoraj do mnie około 14:30 i rzeczywiście wywierał na mnie presję, by do emisji "Raportu" nie doszło. Poinformował mnie, iż wedle jego wiedzy małżonka reportera "Radia Kraków" Miłosza Horodyskiego kandyduje w wyborach do Rady Miasta z listy PiS, co zdaniem pana Majchrowskiego rzuca szczególne światło na te audycje autorstwa pana Horodyskiego, w których - zdaniem pana prezydenta - w sposób nierzetelny i stronniczy traktowany jest on sam. Pan prezydent Majchrowski stwierdził również, że jeśli kolejny "Raport Miłosza Horodyskiego" poświęcony w części także panu prezydentowi na antenę nie trafi, to pan Prezydent ze swojej wiedzy na temat rodzinno-wyborczych powiązań pana Horodyskiego nie będzie robił publicznego użytku. Być może pan prezydent Majchrowski żyje dziś w przekonaniu, że w wywieranej przez siebie presji był skuteczny, ponieważ "Raport", którego emisja była zaplanowana na godzinę 14:40, na antenie Radia Kraków się nie pojawił.

Należy wyjaśnić - dlaczego. Nie ukazał się, ponieważ członek zarządu Radia Kraków SA pełniący funkcję szefa anteny pan Maciej Zdziarski nie chciał tego wydania "Raportu" skolaudować, co jako bezpośredni przełożony pana Miłosza Horodyskiego miał obowiązek czynić. Pan Maciej Zdziarski przekazał mi rano pocztą elektroniczną informację, że bierze jeden dzień urlopu "na żądanie" i prosi mnie, bym to ja w jego zastępstwie dokonał kolaudacji "Raportu". Z powodów, które objaśnię poniżej, pocztą zwrotną odmówiłem zastąpienia pana Zdziarskiego w kolaudowaniu audycji pana Horodyskiego. Poradziłem mu, by mimo urlopu sam dokonał tej kolaudacji na odległość (co jest możliwe telefonicznie lub mailowo). Pan Zdziarski w żaden sposób na to nie zareagował. Nie odbierał również telefonów, które na moje polecenie wykonywał do niego sekretariat. Mam prawo sądzić, iż panu Zdziarskiemu bardzo zależało na tym, bym to ja czuł się zmuszony podjąć decyzję o emisji lub wstrzymaniu emisji "Raportu". Kiedy w końcu sekretariatowi udało się z panem Zdziarskim połączyć i poinformować go, że konsekwentnie odmawiam kolaudowania, oświadczył on, że audycja nie skolaudowana na antenę iść nie może i taką też informację od pana Zdziarskiego sekretariat przekazał kierownikowi odpowiedzialnemu za pasmo, w którym "Raport" się dotąd ukazywał, panu Marcinowi Baranowi, który w tej sytuacji "Raportu" do emisji nie skierował. Wszystko to działo się na co najmniej godzinę przed telefonem pana prezydenta Majchrowskiego do mnie. Tak więc nie żadna interwencja z zewnątrz, tylko brak chętnych do kolaudacji "Raportu" przesądziły o nie dopuszczeniu tej audycji na antenę.

W takim razie należy wyjaśnić powody owej niechęci do dokonania kolaudacji. Powody, dla których od ciążącego na nim w tej mierze obowiązku uchylił się pan Maciej Zdziarski, mogę się jedynie domyślać, a żadnymi domysłami nie chcę się publicznie dzielić. Mogę jedynie wyjaśnić, dlaczego ja sam odmówiłem zastąpienia pana Zdziarskiego w kolaudowaniu. Odmówiłem, ponieważ nie mam zaufania do pana Miłosza Horodyskiego. Nie mam go już od dawna, a szczególnie od czasu, gdy po raz pierwszy spytany o to przez kierownika redakcji informacji pana Andrzeja Kaczmarczyka, czy nie jest przypadkiem spokrewniony z kandydatką do Rady Miasta o tym samym nazwisku, fakt pokrewieństwa potwierdził, ale odmówił informacji na temat bliskości tego pokrewieństwa. Dowiedziawszy się o tym, a następnie ustaliwszy, że może chodzić o małżonkę pana Horodyskiego, skierowałem do przełożonego pana Horodyskiego, czyli do pana Zdziarskiego pismo, w którym zwróciłem jego uwagę na dwuznaczność zachowania oraz obiektywnej sytuacji tego reportera - sytuacji , w której ryzyko zaistnienia konfliktu interesów i pełnionych ról staje się niepokojąco wysokie. Doradziłem również, by mając na względzie ochronę reputacji Radia Kraków przed ewentualnymi zarzutami ze strony komitetów wyborczych lub mediów, przezornie na czas trwania kampanii samorządowej polecił panu Horodyskiemu zajęcie się inną tematyką, niż dotycząca krakowskiej polityki lokalnej. Wówczas ewentualne zarzuty o możliwy wpływ jego rodzinnych powiązań na aktywność dziennikarską byłyby mało wiarygodne i łatwe do odparcia.

Moje rady i ostrzeżenia zostały przez pana Macieja Zdziarskiego zignorowane, a nawet skłaniały go do kwestionowania ich zasadności. Za jego wiedzą i zgodą pan Horodyski nawet bardziej intensywnie niż dotąd zajął się właśnie taką tematyką. Zarówno na antenie "Radia Kraków", jak i w TVP. Niezależnie od oceny warsztatowej jego publikacji (co jest sprawą osobną i też niekiedy mogącą budzić wątpliwości), fakt wymieniania przez reportera nazwisk Jacka Majchrowskiego i Tomasza Szczypińskiego w różnych, ale zawsze nieprzyjemnych dla kandydatów kontekstach, był - w wykonaniu akurat tego dziennikarza - igraniem z ogniem. W ostateczności doprowadziło to do tego, że pan prezydent Majchrowski uznał, że może sobie pozwolić na – tak to jednak muszę nazwać- szantażowanie publicznego nadawcy radiowego.

Co mogę zrobić dla przerwania tej patologicznej sytuacji, prócz poinformowania krakowskich mediów i pracowników Radia Kraków o jej kulisach? Jako prezes zarządu nie będący zarazem szefem anteny, nie mogę tymczasowo zawiesić pana Horodyskiego w czynnościach służbowych. To leży w wyłącznej kompetencji pana Macieja Zdziarskiego, podobnie jak decyzja, czy kiedykolwiek dojdzie do emisji pierwotnie zaplanowanego na 7 listopada emisji "Raportu". W ramach posiadanych przeze mnie kompetencji zamierzam natomiast:

1. wszcząć procedurę wypowiedzenia umowy o pracę panu Miłoszowi Horodyskiemu
2. skonsultować z prawnikami możliwość złożenia doniesienia do prokuratury w związku z otrzymaniem od pana Jacka Majchrowskiego propozycji, że jeśli dotycząca jego osoby audycja nie ukaże się na antenie, to on powstrzyma się od upublicznienia swoich pretensji do pracownika Radia Kraków pana Miłosza Horodyskiego ze względu na kandydowanie jego małżonki z konkurencyjnej listy wyborczej.

Prezydium Rady Nadzorczej Radia Kraków już o zaistniałej sytuacji oraz jej genezie powiadomiłem. Do kompetencji Rady należy ocena postępowania zaangażowanych w tę sprawę członków zarządu Radia Kraków, w tym mojej osoby.

Dobrosław Rodziewicz
prezes zarządu Radia Kraków SA

W związku z oświadczeniem prezesa Zarządu Radia Kraków Dobrosława Rodziewicza uprzejmie informuję, że:

1. Jestem zdumiony, iż Dobrosław Rodziewicz publicznie deklaruje niechęć do wykonywania pracy, za którą pobiera niemałe wynagrodzenie. W trakcie urlopowej nieobecności członka zarządu odpowiedzialność za nadzorowanie programu przyjmuje Prezes Zarządu Radia. Jednym z moich rutynowych obowiązków wtorkowych jest kolaudowanie „Raportu Miłosza Horodyskiego”. Sytuacja, w której Dobrosław Rodziewicz odmawia podczas mojego urlopu wykonywania pracy, bo nie ma zaufania do człowieka, którego zatrudnia, jest komiczna, choć z punktu widzenia interesów spółki Radio Kraków SA przede wszystkim zatrważająca.
2. Jeśli rzeczywiście prezes Rodziewicz z przedziwnych powodów nie zechciał wysłuchać audycji Miłosza Horodyskiego - nie miał być może okazji przekonać się, że, jak ustaliłem po powrocie z urlopu, program dotyczył medialnych kłopotów kandydatów na prezydenta Krakowa. Rozmówcami red. Horodyskiego byli m.in. dziennikarze „Gazety Wyborczej” i „Dziennika”, których autor pytał o działania mediów w czasie kampanii, a także wypowiedzi samych kandydatów oraz politologa Jarosława Flisa, który krytykował małą aktywność mediów w przypominaniu zarzutów stawianych kandydatom na prezydenta i zachęcał media do odwagi. Widać jednak, że prezes Rodziewicz nie miał odwagi nawet posłuchać audycji, za to – jak zrozumiałem z oświadczenia – prezydent Majchrowski miał odwagę negocjować zdjęcie audycji z anteny. Negocjować skutecznie, bo audycja nie ukazała się przecież w Radiu Kraków.
3. Prezydent Majchrowski w taśmach ujawnionych przez Wacława Stechnija, szefa motelu „Krak”, a zawartych w „Raporcie Miłosza Horodyskiego” mówi: „Mówiłeś mi, że wszystko mają i już to uruchomili, kurwa, forsę” w reakcji na słowa „jesteś prezydentem, a nie harcerzykiem”. Trudno dziwić się, że Jacek Majchrowski chciał nie dopuścić do emisji takiego materiału. Dlaczego emisji programu nie chciał Dobrosław Rodziewicz? Dlaczego decyzję o swojej dezercji ze stanowiska pracy postanowił obwieścić wszystkim pracownikom Radia Kraków oraz mediom w formie trzystronicowego elaboratu? To pytania, na które nie znam odpowiedzi.
4. I wreszcie argument, który spędza sen z powiek Dobrosławowi Rodziewiczowi i którego użył w negocjacjach z nim Jacek Majchrowski – żona autora audycji kandyduje do rady miejskiej. Nie wyobrażam sobie, aby był to powód do ograniczania niezależnej działalności dziennikarza, którego można rozliczać tylko z konkretnych materiałów. Gdyby było inaczej Jarosław Kurski z „Gazety Wyborczej” musiałby z racji kontrowersyjnej dla wielu działalności posła Jacka Kurskiego zajmować się pisaniem o dziurach w chodniku. O takich samych dziurach, które być może załata pani Horodyska, jeśli zostanie radną. Nie dziwi mnie, kiedy po takie argumenty sięga prezydent Majchrowski, bo – jak mówił Antoni Słonimski – „tonący brzydko się chwyta”. Ale dlaczego brzydko chwyta się Dobrosław Rodziewicz? Oto jest pytanie.

Maciej Zdziarski
Członek Zarządu ds. Programowych Radia Kraków SA

09.11.06, 19:34



Komentarze:





Zobacz także:
Eska TV w wersji beta już nadaje
iPhone 3G w Era GSM
Zdobywcy Eteru 2007: Perełka radiowa - zestawienie programów radiowych
Programy do obróbki-zdjęć i video
Ruszyło nowe TanieLatanie.net


DODAJ DO:         Wykop Wykop       dodajdo.com       dodajdo.com

Subskrybuj kanał RSS w wiadomościami MediaFM.net z działu radio  kanal rss