MediaFM.net :: radio

Maciej Zdziarski: Nie ma żadnych nacisków


Kuba Wajdzik
Maciej Zdziarski: Nie ma żadnych nacisków

- o naciskach politycznych , o funkcjonowaniu KRRiT i o zakusach polityków na media publiczne rozmawiamy z Maciejem Zdziarskim, Członkiem Zarządu Radia Kraków.

Jakub Wajdzik: Czy może Pan potwierdzić, że nie wywierano na Panu żadnych nacisków politycznych, zwłaszcza teraz, w trakcie kampanii wyborczej w Radiu Kraków?
Maciej Zdziarski (Członek Zarządu Radia Kraków): Nigdy takich nacisków nie było.

JW: Nigdy nie dzwonił żaden telefon i nikt nie mówił: „Panie Prezesie,  proszę to ściągnąć z anteny”?
MZ: Kiedyś zadzwonił jeden polityk PSL i zapytał dlaczego tak rzadko gramy Irenę Santor. Czasem dzwoni do mnie Paweł Sularz z Platformy Obywatelskiej, żeby pochwalić się czymś interesującym i wtedy zapraszam go do studia, bo to niezwykle aktywny polityk, bardzo ciekawa postać krakowskiej PO.   Zapewne  uważa, że nadawca publiczny powinien mieć dostęp do informacji na temat jego działań i działań  innych polityków. I powiem Panu, że ma rację.

JW: To skąd takie informacje, że publiczne radio i TV są upolitycznione?
MZ: Cóż, czasem czytam „Gazetę Wyborczą”  i dowiaduję się z niej wielu zaskakujących rzeczy o świecie, w którym żyję, i których bez lektury „GW” nie dostrzegam. Myślę zresztą, że trudno znaleźć w Polsce bardziej upolitycznione medium niż „Gazeta”, która od lat  mówi czytelnikom jak mają myśleć. „Gazeta Wyborcza” miała  nawet  swoją partię polityczną - Unię Wolności, którą promował w edytorialach redaktor naczelny. Jeden z głównych publicystów lamentującej o upolitycznieniu mediów publicznych „Gazety”  jest Mirosław Czech, były sekretarz generalny Unii Wolności. To jest mniej więcej taka sytuacja, jakby   do Sejmu nie dostał się PiS, a Joachim Brudziński postanowił zostać publicystą „Rzeczpospolitej”, w której  pouczałby czytelników jakie straszne rzeczy się dzieją pod ewentualnymi rządami PO. Dlatego z dużą ostrożnością podchodziłbym do tekstów „Gazety” dotyczących nacisków w mediach publicznych. Jest rzeczą oczywistą, że politycy zawsze interesują się mediami publicznymi, a system wyłaniania władz publicznego radia i telewizji sprzyja temu zjawisku. W Wielkiej Brytanii szefa BBC też wskazują władze. Ostatnio został nim człowiek, który był bodajże przewodniczącym Rady Miejskiej w jednym z brytyjskich miast.  Okazuje się, że demokracja na Wyspach jakoś nie zachwiała się pod wpływem tej nominacji. Zabawne jest to, że wszyscy byli szefowie telewizji publicznej z lat dziewięćdziesiątych, niezależnie od barw politycznych, byli bądź próbowali być posłami. Tak było z Ryszardem Miazkiem, który zresztą teraz kandyduje z list PSL, z Robertem Kwiatkowskim, który nie znalazł się ostatecznie na listach LiD, ale długo był w grze. Posłem był także Wiesław Walendziak.

JW:  No ale jeszcze się nie zdarzyło, tak jak obecnie, żeby czynny polityk został szefem TVP.
MZ: A czy Andrzej Urbański był czynnym politykiem?

JW: Praca w kancelarii prezydenta  to chyba czynny udział w polityce...
MZ: ...był urzędnikiem kancelarii. Tymczasem Robert Kwiatkowski, aby objąć stanowisko w telewizji publicznej zrezygnował z członkostwa w KRRiT, a więc z bycia konstytucyjnym ministrem. A zanim trafił  do Krajowej Rady - był spin-doktorem organizującym kampanię Aleksandra Kwaśniewskiego w 1995 roku.

JW: Też był w jakimś zakresie czynnym politykiem...
MZ: Dużo bardziej niż urzędnik Urbański. Trzeba uczciwie powiedzieć, że władze mediów publicznych, w Polsce, ale jak się okazuje nie tylko, bo i w Wielkiej Brytanii, dość często rekrutuje się spośród ludzi, których aktywność w życiu publicznym miała wcześniej charakter polityczny. Ale tak długo, jak nie ma to  zasadniczego wpływu na funkcjonowanie samego medium, na pewno nie jest żadnym zagrożeniem. W końcu każdy ma prawo uprawiać działalność publiczną.

JW: Nie ma pan żadnych obaw kiedy np. do KRRiT wybierani są ludzie, którzy abstrahując od klucza politycznego, z mediami nie mieli nic do czynienia, jak choćby ostatnio posłanka PiS, Barbara Bubula?
MZ:  Myślę, że wybór do KRRiT Barbary Bubuli jest wielkim błogosławieństwem, bo znając jej pracowitość  zakładam, że pozytywnie ożywi działalność Krajowej Rady. To ciekawe, że „Gazecie Wyborczej” zupełnie nie przeszkadzało, gdy szefem tego samego ciała został były poseł Unii Wolności z Kielc, Juliusz Braun. Oczywiście, w ogóle jest pytanie o istnienie Krajowej Rady. Jak sobie przypominam wszystkie znaczące partie mówiły o tym, że należałoby ją zlikwidować.

JW: Tak, ale to się pojawia przed każdymi wyborami, a potem sprawa zawsze ucicha.
MZ: Jak Pan wie do likwidacji Krajowej Rady potrzebna jest konstytucyjna większość,  bo jest  to organ zapisany w Konstytucji i w tym sensie polityczny. Nie uważam, że to jest złe. Chciałbym tylko, żeby politycy, którzy tam trafiają, szybko nabywali umiejętności  właściwego działania. Kiedy Nicolas Sarkozy został ministrem finansów, nie miał zielonego pojęcia jak konstruuje się budżet. Zaprosił urzędników i kazał im tak długo tłumaczyć konstruowanie budżetu, aż to zrozumie, chociaż nie miał  żadnego przygotowania. Dwa miesiące później prezentował założenia do budżetu w parlamencie i  dostał owacje, także od opozycji.

JW: Nie widzi tu Pan jednak subtelnej różnicy, że posłowie, którzy dostają się do KRRiT, tak naprawdę nie wiedzą nic o mediach, bo obserwowali je gdzieś z boku, nie mogą zostać fachowcami w ciągu miesiąca, bo odpowiednie doświadczenie zdobywa się w mediach w ciągu wielu lat.
MZ: To prawda, ale taka jest istota procedury demokratycznej. Zgodnie z Konstytucją kandydatów do KRRiT nominują  trzy organy państwa - Sejm, Senat i Prezydent RP. Te wszystkie trzy organy są wybierane w wyborach powszechnych. Do Sejmu trafiają rozmaici ludzie, bo społeczeństwo uznało w wyborach, że powinni tam trafić i tacy nowi posłowie na początku uczą się podstawowych rzeczy. Nikt też nie rodzi się prezydentem państwa. Taka jest istota demokracji. Potem wybrane w wyborach powszechnych organy nominują swoich przedstawicieli do Krajowej Rady. Można więc powiedzieć, że jej skład jest emanacją woli społecznej. Trochę Pana sprowokuję - czy byłoby lepiej, z punktu widzenia „Gazety Wyborczej”, gdyby członkiem Krajowej Rady nie została Barbara Bubula, lecz Jacek Kurski?

JW: Z punktu widzenia GW na pewno nie.
MZ: A czy jest to człowiek, który ma odpowiednie przygotowanie?

JW: Tak, bo pracował w mediach przez wiele lat.
MZ:  Był dziennikarzem telewizji, kręcił filmy, doskonale zna się na komunikacji społecznej.
Powiem Panu coś zaskakującego. Chciałbym, żeby Krajowa Rada była bardziej polityczna niż jest, w tym sensie, że brakuje mi trochę spójnej polityki państwa w kształtowaniu rynku mediów, np.  uregulowania raz na zawsze spraw  abonamentu, w jedną bądź drugą stronę. Chodzi o eliminacje sytuacji, w której  ludziom każe się  płacić abonament, a  nie istnieją ustawowe instrumenty egzekwowania tej powinności. To się  trochę poprawiło pod rządami Elżbiety Kruk, co pewnie dla dziennikarzy „GW” jest nieprzyjemnym paradoksem.

JW: Niepokoi się Pan, jako szef jednej z rozgłośni regionalnych, ostatnimi propozycjami części posłów, żeby zlikwidować abonament?
MZ: Traktuję te deklaracje z przymrużeniem oka, jako pewnego rodzaju rytualny pokłon wyborczy. Istnieją inne modele finansowania mediów publicznych, np. model budżetowy, ale czy ten model z punktu widzenia tych, którzy mówią o upolitycznieniu mediów, nie byłby jeszcze gorszy? Wtedy państwo, a konkretnie minister finansów proponujący kształt budżetu decydowałby o być albo nie być mediów publicznych. Dziś jest  tak, że to finansowanie ma bardziej społeczny charakter. Powiem przewrotnie, że teraz jest bardziej demokratycznie, bo społeczeństwo  bezpośrednio decyduje o poziomie finansowania mediów publiczych, a nie jeden polityk, który siedzi nad projektem budżetu.


18.10.07, 22:30



Komentarze:





Zobacz także:
Eska TV w wersji beta już nadaje
iPhone 3G w Era GSM
BBC rozpoczyna ekspansję w Europie od premiery 4 kanałów telewizyjnych w Polsce
Ruszyło nowe TanieLatanie.net


DODAJ DO:         Wykop Wykop       dodajdo.com       dodajdo.com

Subskrybuj kanał RSS w wiadomościami MediaFM.net z działu radio  kanal rss