MediaFM.net :: prowokator

Chętnych do podbicia książeczki radiofonicznej może być coraz mniej



Tomek Dzik
Chętnych do podbicia książeczki radiofonicznej może być coraz mniej Kazimierz Kutz ma rację: upartyjnienie i spadek słuchalności. Przede wszystkim spadek słuchalności. Trudno słuchać i akceptować stację o której wiadomo, że jest kierowana przez ludzi nie tylko z nadania partyjnego, ale i przez ludzi, którzy często nie mieli styczności z mediami i chyba do teraz za bardzo nie wiedzą gdzie się znaleźli i co mają począć. Pojawiające się raz na jakiś czas mniej lub bardziej prawdziwe plotki o próbach "ustawienia" dziennikarzy dopełniają czarę goryczy. Wystarczą codzienne doniesienia o teczkach, agentach, szafach i ludziach z "układu" - po co więc włączać publiczne radio i dodatkowo się denerwować? Efekt jest taki, że zamiast poszukiwać i odkrywać na nowo reportaż radiowy, czy też słuchowiska, naród woli odreagować i posłuchać komercyjnej szmiry.

Wydarzenia ostatnich kilku miesięcy, związane z wymianą kadr, spowodowały wyraźny niesmak i zamieszanie wokół Polskiego Radia. Misję zdaje się wypełniać jedynie Dwójka oraz Trójka, pozostałe anteny zdają się grać pod orkiestrę obecnie panującej koalicji. Nie lepiej jest w rozgłośniach regionalnych. Koalicyjne rady nadzorcze, przypadkowi ludzie, nijaki i często wydający się "na siłę" robiony program. Ujawnione przez nas zamieszanie wokół Radia Kraków i jego reportera Miłosza Horodyskiego dopełniają obrazu radia publicznego, które ulega niestety naciskom polityków - tych lokalnych i tych ze świecznika.

Prezes Polskiego Radia Krzysztof Czabański poruszył temat przebąkiwanej juz nie raz i unikanej do tej pory redukcji zatrudnienia. Wśród piania z zachwytu nad zaletami obecnego radia publicznego, to chyba jedyna słuszna uwaga Pana Prezesa. Rzeczywiście, ciepłe posadki, słynne "aleje zapomnianych" powodują, że publiczny moloch zaczyna dostawać finansowej zadyszki. Często zdarza się tak, że najciężej pracujący dziennikarze zatrudniani są na najgorszych warunkach "bo brak etatów i pieniędzy". Tymczasem etaty zajmują osoby, które czasy dziennikarskiej pracy wydają się mieć za sobą, byle tylko do przodu, cichaczem i do emerytury... Proces po raz kolejny zapowiadanej redukcji na pewno będzie trudny, na pewno będzie obfitował protestami, pomstowaniem mocnych i podtrzymujących skansen w Polskim Radiu związków zawodowych, na pewno nie obędzie się bez prób strącenia reformatorów ze stołków. Nie ma jednak innego wyjścia, bo pieniędzy chętnych do łożenia na media publiczne jest coraz mniej.

Ściągalność abonamentu jest coraz gorsza i przy obecnej sytuacji będzie się jeszcze bardziej pogarszać. Kwota jest niewielka, jednak przy coraz większym zobojętnieniu towarzyszącemu spraw państwa i polityki, niepłacenie abonamentu staje się formą protestu obywatelskiego i stopniowo urasta do rangi cnoty. Innym aspektem nie płacenia jest doceniana w społeczeństwach konsumenckich jakość towaru. Jeżeli jakość jest kiepska, chętnych na zakup jest niewielu. Poza nielicznymi wyjątkami jakość treści prezentowanych przez Polskie Radio jest coraz gorsza i coraz bardziej jednostronna. Jeżeli nadawca publiczny (a także politycy) nie dojrzeje do obiektywnego przedstawiania rzeczywistości, jeżeli nadzorujący media publiczne nie przestaną obawiać się nacisków i ulegać "radom" lokalnym i ogólnopolskim prominentom, kolejka chętnych do podbicia książeczki radiofonicznej na poczcie będzie coraz krótsza. I lepiej nie będzie.
08.11.06, 21:27



Komentarze:





Zobacz także:
iPhone 3G w Era GSM
Polskie Radio dla Zagranicy dodatkowo na falach długich
Zdobywcy Eteru 2007: Perełka radiowa - zestawienie programów radiowych


DODAJ DO:         Wykop Wykop       dodajdo.com       dodajdo.com