MediaFM.net :: prowokator

Jumeaucratie czyli co francuskie media mówią o Polsce


Jarosław Pietrzak
Naszym rządzącym udało się coś niebywałego. Byłem parę tygodni we Francji i zdołałem się zorientować, że – jak powiedział mi jeden z moich tutejszych przyjaciół – w ostatnich miesiącach o Polsce mówi się nad Sekwaną częściej niż o Hiszpanii, która dla Francuzów leży tuż obok. Chyba od czasu Okrągłego Stołu nie mówiło się tu o nas aż tyle.

Jak łatwo się domyślić, nie jest to jednak szczególny powód do zadowolenia. Francuskie media mówią o nas na dwa sposoby: jako o wewnątrzunijnym dziwadle, z którego się otwarcie nabijają, swego rodzaju babie z brodą, oraz jako o zagrożeniu dla najważniejszych w Unii wartości, z prawami człowieka włącznie.

To francuska prasa ukuła po ostatnich wyborach termin „bliźniakokracja” („jumeaucratie”), by nazwać panującą w Polsce sytuację polityczną. Francuzi śmieją się, że to po prostu gag, bliźnięta u władzy. Gdyby ktoś wymyślił taki film, to by wszyscy powiedzieli, że głupota, connerie, n’importe quoi. A tu proszę.

O homofobicznych ekscesach Kaczyńskich (zakazy demonstracji) pisało się już rok temu. Mówi się też o medialnej potędze ojca Rydzyka.

Parę najbardziej aktualnych przykładów. W lipcu jedno z wydań renomowanej audycji radia France Culture poświęconej polityce międzynarodowej zakończyło się ciekawostką z Polski. Mianowicie informacją o prawdziwym skądinąd wydarzeniu: polscy posłowie w programie obrad mieli modlitwę o deszcz w kaplicy sejmowej. Prowadzący audycję pożegnał się ze słuchaczami, mówiąc, że zostawia im tę wiadomość, by mogli ją w spokoju kontemplować do jutra.

W niedawnym numerze „Le Monde diplomatique”, jednego z najbardziej prestiżowych i najpoważniejszych czasopism na świecie, wyszedł blok artykułów na temat sytuacji w Polsce. Ich autorem jest autor piszący zwykle dla „Dziennika Zachodniego”. Jest w nich mowa m.in. o dzikim kapitalizmie („le capitalisme sauvage”), ofensywie konserwatywnej i o braku prawdziwej lewicy, której ersatz nie kwestionuje w ogóle liberalizmu ekonomicznego.

Obecnie słyszy się tu o podnoszonych głośno pomysłach niektórych naszych polityków, by przywrócić karę śmierci. Francuzi przecierają oczy ze zdumienia. Turcja, by mieć argumenty w rozmowach w sprawie wstąpienia do Unii Europejskiej, zrezygnowała z najwyższego wymiaru kary, a tymczasem Polska po przyjęciu do Wspólnoty marzy o restauracji zabijania w imieniu prawa.

Francuzi coraz bardziej otwarcie stawiają sobie pytanie, czy to był dobry pomysł, żeby przyjmować taki kraj do Unii. Znajomi pytają mnie, czy jest już u nas jak w Iranie, tylko z inną religią państwową, czy jeszcze nie? Niektórzy uważają, że nawet jeśli jeszcze nie jest, to niedługo będzie.

Jedyny plus w całym tym nieszczęściu dostrzegają Francuzi w tym, że władze, jak to pisze „Le diplo” w pewnym sensie nie mają legitymizacji, gdyż większość społeczeństwa głosuje przeciwko całej klasie politycznej przez odmowę uczestnictwa w wyborach. Jest to zdaniem Francuzów pocieszające o tyle, że świadczy o tym, że nie wszyscy Polacy oszaleli, choć fakt, że większości społeczeństwa pozostała tylko taka forma wyrażenia swoich poglądów politycznych, jest dramatyczny. Prawo głosu jest we Francji wartością cenioną i tak masowa absencja wyborcza jest dla nich szokująca i odbierają ją czasem nawet jako odrzucenie demokracji.

08.10.06, 11:38



Komentarze:





Zobacz także:
iPhone 3G w Era GSM
Zdobywcy Eteru 2007: Perełka radiowa - zestawienie programów radiowych
Ruszyło nowe TanieLatanie.net


DODAJ DO:         Wykop Wykop       dodajdo.com       dodajdo.com