MediaFM.net :: prowokator

Losy prasy

Tomasz Albecki
Ludzie prasę kupują. Czytają. Rozmawiają o niej. Mają ulubione tytuły i takie, których nienawidzą. Czytają regularnie lub od święta. Powiedziano kiedyś, że kupowanie porannego dziennika to rytuał – gdy odbiorca pewnego ranka dziennika nie dostanie (bądź to się nie ukazał lub wyczerpał się nakład), staje się niespokojny, czuje pewnego rodzaju zagrożenie. Będzie szukał prasy aż ją znajdzie. Prasa w kiosku jako symbol bezpieczeństwa i ładu. Myślę piękna psychologia. Kupujemy, czytamy . . . ale nie zastanawiamy się co potem. A to jest najciekawszy etap czytelniczego działania.

Najczęściej ludzie wyrzucają przeczytaną gazetę do kosza. Czasem upuszczają na ulicy – myśląc pewnie, że warunki atmosferyczne załatwią przeczytany problem. Zostawiają w miejscach publicznych do ponownego użytku (co jest działaniem chwalebnym acz rzadkim – 2 złote piechotą nie chodzi). Mówiąc wprost – pozbywają się jej jako artykułu już niepożądanego i nienadającego się do ponownego użytku.

Inni wykorzystują gazetę jako środek na rozpałkę. Usłyszałem niedawno interesujący komentarz: "Rozpałka jest droga jak cholera. A takim X (tu nazwa gazety) to można rozpalić, bo za złotówkę". Bardziej dosadne użycie prasy jako papieru toaletowego jest juz mniej spotykane...

Niekonwencjonalnym, aczkolwiek najbardziej ujmującym wykorzystaniem gazety była widziana przeze mnie scenka uniwersytecka. Studentka z dużym drugim śniadaniem chcąc stworzyć sobie namiastkę domowego ciepła, konsumowała jedząc na żółtych stronach "Rzeczpospolitej". Bardzo estetycznie, higienicznie i z klasą. No bo gdzie na uniwersytecie spotkamy żółty obrus.

Prasa odgrywa nie tylko dużą rolę swą treścią i ideami, które głosi, lecz także swoją bytnością materialną. I to jest potęga. Potęga prasy.
22.01.06, 19:23


DODAJ DO:         Wykop Wykop       dodajdo.com       dodajdo.com