Prowokator:
Muzyczny Prowokator
MediaFM.net :: prowokator
Życie Daniela Powtera to niczym opowieść w stylu “od zera do bohatera” i proszę tu bynajmniej nie mieć skojarzeń ze szmirowatym nagraniem „From Zero To Hero” naszej sąsiadki zza zachodniej granicy.
Czasy szkolne dla Daniela, podobnie jak dla większości latorośli były ciężkie. Lekcje wychowania fizycznego spędzał na ławce, bo sport to nie jego bajka. Z pozostałymi przedmiotami też nie było wesoło, gdyż Powter jest dyslektykiem. Jakby tego było – okrutna matka zapisała go na lekcję gry na skrzypcach, co ostatecznie ugruntowało jego pozycję jako szkolnej „pierdoły”. Jego nauczyciel muzyki nie mówił mu, (jak to zwykle w takich przypadkach bywa), że ma talent, lecz... że patrzy na kartki z nutami odwrotnie...
Zasmakował też szkolnej przemocy, kiedy to pewnego dnia jego twarz została udekorowana limem. Sytuacja wydawała się beznadziejna. Chłopak znikąd, zagubiony i samotny. K
Kilkanaście lat później dokonuje się cud na miarę wyboru Ivana i Delfina na reprezentantów Polski w konkursie Eurowizji. Daniel Powter wkracza do studia, by zarejestrować materiał na swoją debiutancką płytę. Wybór singla promującego wydawnictwo pt. „Daniel Powter” pada na „Bad Day”. Singiel natychmiast opanowuje europejskie listy przebojów. Szkolna „pierdoła” z małej kanadyjskiej prowincji staje się prawdziwą gwiazdą.
Sama kompozycja „Bad Day” od pierwszych sekund urzeka niezwykłym ciepłem, niepowtarzalnym zastrzykiem pozytywnej energii motywującej do działania. Testuję na sobie ten utwór od kilku ładnych dni i muszę przyznać, że efekty są zaskakujące... Tyle optymizmu i radości, które Daniel zawarł w 3. minutach i 54. sekundach „Bad Day” na próżno szukać nawet w „Gumisiach”. To nie jest ordynarny masowy pop, do którego zdążyły nas przyzwyczaić polskie rozgłośnie radiowe. To prawdziwy hymn ludzi patrzących na świat przez różowe okulary. To recepta mówiąca o tym, by kroczyć dalej, przed siebie, a problemy omijać szerokim łukiem i będzie dobrze. Czy ta teza nie jest prawdziwa? Wystarczy przyjrzeć się życiu jej autora. Gdyby Daniel Powter odbierał dziś Fyderyka za „Bad Day” mógłby śmiało sparafrazować Agnieszkę Chylińską...
Debiutancki album Daniela Powtera leży już na sklepowych półkach. Jednak za szczęście trzeba płacić w tym kraju. I to nie małe pieniądze... Za album Powtera trzeba zapłacić 60 złotych, ale gwarantuję, że inwestycja ta zwróci się z nawiązka.
02.06.05, 17:37
Zobacz także:
Orange sport rusza 8 sierpnia
Lato z Radiem: Jakościowe zmiany w wizytówce stacji
DODAJ DO:
Wykop
Muzyczny Prowokator
Łukasz Suda
Życie Daniela Powtera to niczym opowieść w stylu “od zera do bohatera” i proszę tu bynajmniej nie mieć skojarzeń ze szmirowatym nagraniem „From Zero To Hero” naszej sąsiadki zza zachodniej granicy.
Czasy szkolne dla Daniela, podobnie jak dla większości latorośli były ciężkie. Lekcje wychowania fizycznego spędzał na ławce, bo sport to nie jego bajka. Z pozostałymi przedmiotami też nie było wesoło, gdyż Powter jest dyslektykiem. Jakby tego było – okrutna matka zapisała go na lekcję gry na skrzypcach, co ostatecznie ugruntowało jego pozycję jako szkolnej „pierdoły”. Jego nauczyciel muzyki nie mówił mu, (jak to zwykle w takich przypadkach bywa), że ma talent, lecz... że patrzy na kartki z nutami odwrotnie...
Zasmakował też szkolnej przemocy, kiedy to pewnego dnia jego twarz została udekorowana limem. Sytuacja wydawała się beznadziejna. Chłopak znikąd, zagubiony i samotny. K
Kilkanaście lat później dokonuje się cud na miarę wyboru Ivana i Delfina na reprezentantów Polski w konkursie Eurowizji. Daniel Powter wkracza do studia, by zarejestrować materiał na swoją debiutancką płytę. Wybór singla promującego wydawnictwo pt. „Daniel Powter” pada na „Bad Day”. Singiel natychmiast opanowuje europejskie listy przebojów. Szkolna „pierdoła” z małej kanadyjskiej prowincji staje się prawdziwą gwiazdą.
Sama kompozycja „Bad Day” od pierwszych sekund urzeka niezwykłym ciepłem, niepowtarzalnym zastrzykiem pozytywnej energii motywującej do działania. Testuję na sobie ten utwór od kilku ładnych dni i muszę przyznać, że efekty są zaskakujące... Tyle optymizmu i radości, które Daniel zawarł w 3. minutach i 54. sekundach „Bad Day” na próżno szukać nawet w „Gumisiach”. To nie jest ordynarny masowy pop, do którego zdążyły nas przyzwyczaić polskie rozgłośnie radiowe. To prawdziwy hymn ludzi patrzących na świat przez różowe okulary. To recepta mówiąca o tym, by kroczyć dalej, przed siebie, a problemy omijać szerokim łukiem i będzie dobrze. Czy ta teza nie jest prawdziwa? Wystarczy przyjrzeć się życiu jej autora. Gdyby Daniel Powter odbierał dziś Fyderyka za „Bad Day” mógłby śmiało sparafrazować Agnieszkę Chylińską...
Debiutancki album Daniela Powtera leży już na sklepowych półkach. Jednak za szczęście trzeba płacić w tym kraju. I to nie małe pieniądze... Za album Powtera trzeba zapłacić 60 złotych, ale gwarantuję, że inwestycja ta zwróci się z nawiązka.
02.06.05, 17:37
Zobacz także:
Orange sport rusza 8 sierpnia
Lato z Radiem: Jakościowe zmiany w wizytówce stacji
DODAJ DO:
Tygodnik Medialny
numer 425 (27.11.2008)
numer 424 (20.11.2008)
numer 423 (13.11.2008)
numer 424 (20.11.2008)
numer 423 (13.11.2008)
Subskrybuj Tygodnik Medialny portalu MediaFM.net
Radio Kraków S.A.: młodszy księgowy (referent)
Radio Kraków S.A.: Przedstawiciel Handlowy
Radio Kraków S.A.: Dziennikarz
Domeny.pl: Programista aplikacji internetowych
Radio Kraków S.A.: Przedstawiciel Handlowy
Radio Kraków S.A.: Dziennikarz
Domeny.pl: Programista aplikacji internetowych













