
Wprost: Maksymiuk groził dziennikarzowi
MediaFM.net :: prasa
"To prawda. To moje słowa" – przyznał się Maksymiuk w rozmowie z "Wprost" poseł. Do zajścia doszło w niedzielne popołudnie, które Maksymiuk spędzał wspólnie z partyjną koleżanką Sandrą Lewandowską. Z naszych ustaleń wynika, że dziennikarze "Faktu" najpierw zaczaili się na Maksymiuka i Lewandowską pod domem ich wspólnych znajomych. Późnej robili im zdjęcia podczas obiadu w restauracji.
Na koniec jechali za nimi samochodem. "Ścigali nas przez pół miasta. Ja przyspieszałem, oni też. Zwalniam, to i oni zwalniają. Zadzwoniliśmy więc na policję, że ktoś nas śledzi i żeby ich zatrzymali" – mówi Maksymiuk. Z jego relacji wynika, że policja zatrzymała obydwa samochody na rondzie Dmowskiego w centrum Warszawy. To wtedy Maksymiuk miał straszyć reportera "Faktu". "Byłem zdenerwowany. Zresztą nie byłem pewien, czy to dziennikarz. Widziałem tylko, że śledził nas jakiś samochód, a jego pasażerowi co chwilę celowali w nas jakimiś długimi czarnym rurami. Myślałem, że to karabiny. Jak okazało się, że to aparaty, to ich przeprosiłem" - tłumaczy.
Lewandowska, która jechała razem z Maksymiukiem, nie chce się wypowiadać na ten temat. Komentarza odmawia także Mariusz Kuczewski, jeden z dwóch dziennikarzy "Faktu", którzy śledzili posłów Samoobrony.
30.05.07, 21:19
Komentarze:
Zobacz także:
iPhone 3G w Era GSM
DODAJ DO:
Wykop
Subskrybuj kanał RSS w wiadomościami MediaFM.net z działu prasa
Wprost: Maksymiuk groził dziennikarzowi
|
|
Wprost.pl
"Zdejmij okulary, to tak cię strzelę, że cię własna matka nie pozna. A jak jeszcze raz będziesz za mną jeździł, to cię zastrzelę". Te słowa usłyszał kilka dni temu dziennikarz "Faktu" od wiceszefa Samoobrony Janusza Maksymiuka – dowiedział się tygodnik "Wprost".
"To prawda. To moje słowa" – przyznał się Maksymiuk w rozmowie z "Wprost" poseł. Do zajścia doszło w niedzielne popołudnie, które Maksymiuk spędzał wspólnie z partyjną koleżanką Sandrą Lewandowską. Z naszych ustaleń wynika, że dziennikarze "Faktu" najpierw zaczaili się na Maksymiuka i Lewandowską pod domem ich wspólnych znajomych. Późnej robili im zdjęcia podczas obiadu w restauracji.
Na koniec jechali za nimi samochodem. "Ścigali nas przez pół miasta. Ja przyspieszałem, oni też. Zwalniam, to i oni zwalniają. Zadzwoniliśmy więc na policję, że ktoś nas śledzi i żeby ich zatrzymali" – mówi Maksymiuk. Z jego relacji wynika, że policja zatrzymała obydwa samochody na rondzie Dmowskiego w centrum Warszawy. To wtedy Maksymiuk miał straszyć reportera "Faktu". "Byłem zdenerwowany. Zresztą nie byłem pewien, czy to dziennikarz. Widziałem tylko, że śledził nas jakiś samochód, a jego pasażerowi co chwilę celowali w nas jakimiś długimi czarnym rurami. Myślałem, że to karabiny. Jak okazało się, że to aparaty, to ich przeprosiłem" - tłumaczy.
Lewandowska, która jechała razem z Maksymiukiem, nie chce się wypowiadać na ten temat. Komentarza odmawia także Mariusz Kuczewski, jeden z dwóch dziennikarzy "Faktu", którzy śledzili posłów Samoobrony.
30.05.07, 21:19
Komentarze:
Zobacz także:
iPhone 3G w Era GSM
DODAJ DO:
Subskrybuj kanał RSS w wiadomościami MediaFM.net z działu prasa
Praca w mediach
Dodaj ogłoszenie
Aktualne oferty:
Grupa mediafm.net: Dziennikarz (od kwietnia 2012 r.)
mediafm.net: Dziennikarz - praktykant (studenci)
Dodaj ogłoszenie
Dodaj ogłoszenie
Aktualne oferty:
Grupa mediafm.net: Dziennikarz (od kwietnia 2012 r.)
mediafm.net: Dziennikarz - praktykant (studenci)
Dodaj ogłoszenie
Tygodnik Medialny
numer 592 (09.02.2012)
numer 591 (02.02.2012)
numer 590 (26.01.2012)
numer 591 (02.02.2012)
numer 590 (26.01.2012)
Subskrybuj Tygodnik Medialny portalu MediaFM.net
Patronujemy:















