POPloty, TM nr 460
|
|

To się nazywa robić karierę w nawale obowiązków. Adam Glapiński za ciężkie (jak na przeciętnego Kowalskiego) pieniądze, doradzał wydawcy Rzeczpospolitej. Co doradzał i w jaki sposób nikt nie wie, bo nie dość, że nie widziano go radzącego, to jeszcze nikt a nikt nie widział Glapińskiego w siedzibie Rzepy. Ale co tam inni – sam Glapiński nie mógł poradzić sobie z przypomnieniem, jakoby kiedykolwiek doradzał jakiejś gazecie z ulicy Prostej. Prosto nie da się więc wytłumaczyć tajemniczych wpływów na konto przybocznego Kaczyńskich. Stówka z trzema zerami w te czy we wte – co za różnica? – Oni nawet kraść nie potrafią – powiedział pewien nasz znajomy. A my czekamy, kiedy prezydent Kaczyński wyśle swojego kolejnego przybocznego na kolejny, zasłużony przecież urlop.
W dzisiejszych czasach każdy orze jak może, zatem oprócz publikacji felietonów Wildsteina, Rzeczpospolita zajmuje się także sprzedażą rozmaitych gadżetów. Czego tu nie ma – zestawy do odkorkowywania tego procentowego i owego, torby, plecaki, szachy, a nawet książki o dinozaurach. Wiemy wiemy, teraz nikomu w mediach się nie przelewa. A wirtualni doradcy kosztują.
A dziennik Polska cośtam cośtam nadal się restrukturyzuje. W ramach chwytania wyślizgującej się brzytwy pożegnano się z kolejnymi czterema osobami z oddziału stołecznego. Jedni zapytują czy ktoś tam jeszcze pracuje, my zaś proponujemy branie przykładu z konkurencji. Może na przykład sprzedaż garnków?
Pięknie zaprezentował się na rozkładówce Faktu niejaki Prezes Piotr Farfał. Dziennik przygotował pełną galerię z różnych, dawnych sytuacji rozrywkowych obecnego Prezesa. Podobno tak sesja się niektórym spodobała, że Cosmo już zaprosiło na swoje łamy Prezesa, by i również czytelniczki zobaczyły nagi Farfała. Światowa kariera modela stoi otworem.
Mionony tydzien przyniósł nam jednego urlopowanego i zdymisjowanego, jednego kandydata do urlopu i dymisji oraz jednego kamikadze, który zdymisjonował się bez urlopu. Ten ostatni to Arkadiusz Protas, unurzany w Business Centre Club, któremu zamarzyła się kariera pijarowca u boku ministra Klicha. Wbrew powszechnemu publicznemu wrzaskowi, Protas bronił się, że nie załatwia żadnych interesów swoich ani kolegów z klubu byznesu, a rolę swą postrzega jako służbę narodowi i ojczyźnie. Zaszczuwany i opluwany postanowił jednak zakończyć współpracę z resortem obrony. Zarówno polski pijar, jak i polska wojskowość poniosły niepowetowana stratę. Na otarcie łez panu Protasowi dedykujemy tę oto piękną pieśń - prosto z Kołobrzegu. A więc bujamy.
30.07.09, 20:49
Komentarze:
Zobacz także:
Prezydent Lech Kaczyński obraża i grozi Monice Olejnik, a potem przeprasza
iPhone 3G w Era GSM
DODAJ DO:
Dodaj ogłoszenie
Aktualne oferty:
Grupa mediafm.net: Dziennikarz (od kwietnia 2012 r.)
mediafm.net: Dziennikarz - praktykant (studenci)
Dodaj ogłoszenie
numer 590 (26.01.2012)
numer 589 (19.01.2012)















