POPloty, TM nr 396
POPloty
TVP2 postanowiła inwestować w zagraniczne formaty. Ofiarą owych formatów stanie się m.in. Wojciech Mann, który już niebawem przestanie rozmawiać z Dużymi dziećmi. Panie Wojtku, pora chyba poćwiczyć jazdę na łyżwach lub nauczyć się rytmicznie machać bioderkami w trakcie programu. Zagraniczne formaty czekają.
Politycy rodem z IV RP miewali czasem zwyczaj opuszczania studia i kończenia wywiadu przed czasem. Niektórzy też mylili sobie media, w których mieli się oralnie wyzewnętrzniać. W medialnej V RP to dziennikarze kończą przedwcześnie rozmowy ze swoimi gośćmi. Taki Konrad Piasecki z RFN FM dla przykładu zakończył rozmowę z Antonim Macierewiczem, urażony oskarżeniami o powiązania z agenturą. Widać, że dziennikarze nie przywykli jeszcze do osobliwego hobby pana likwidatora WSI. Teraz czekamy na kolejne wywiady i – być może – na rękoczyny.
A w TV Puls zapanoszyła się cenzura. W trosce o nielicznych widzów telewizja cenzuruje sceny z widocznymi gołymi częściami tu i ówdzie, że też nie wspomnimy o scenach z grzechem nieczystości w roli głównej. Podobno w ciągu kilku następnych miesięcy zarząd stacji planuje stanowczy zakaz zalotnych uśmiechów ze strony prezenterek. Surowo zabronione będzie również wspólne prowadzenie programów przez dwóch prezenterów. Zmieni się również system ujęć prezenterów Puls Raportu – bardziej widoczny będzie blat stołu. A na nim obowiązkowo cztery ręce.
A działo się to w poniedziałek. I to w dodatku w telewizji – za przeproszeniem – publicznej. Niewiadomo kto (ciekawe, czy już prezes powołał komisję śledczą?) wyemitował świetny spektal teatralny. Nie byłoby w tym może nic dziwnego, bo Teatr TV jako jeden z ostatnich trzyma niezłą formę, gdyby nie fakt, że spektakl nosił nazwę „Nius”. A gdzie się dzieje akcja spektaklu? Ano w telewizji i to nie byle jakiej, tylko w Info TV (zbieżność oczywiście przypadkowa), w programie „Informacje dnia”. Obraz jak żywo przypominał redakcję pewnego dziennika z 19.30, o manipulacjach i toczonych grach, kochankach itp. I co dziwne, scenarzystą spektaklu nie był najbardziej wzięty ostatnio producent telewizyjny – Zbigniew Ziobro.
Niedziela, 30 marca. Godziny wieczorne. Apogeum burdelu Gdzie? Wyjątkowo nie w Polsce, a na brytyjskim lotnisku, i to w dodatku na jego nowym terminalu. Koczujący pasażerowie, dziesiątki odwołanych lotów, chaos informacyjny i dziesiątki tysięcy „niczyich” bagaży. Z taką pompą otwierać mogli tylko Brytyjczycy.
A na osłodę informacja z polskiego Lotu. Nasz przewoźnik tak się guzdrał, że otwierana z wielką pompą nowa linia do Chin, okazała się na razie niewypałem. Bo nasz Lot (a wiadomo, że Lotem krócej), szybuje przez przysłowiowe Koluszki, zamiast przelecieć raz dwa nad Rosją. Takie zdolniachy!
Premier kolędował i wykolędował, że zarówno Pan Prezydent, jak i również jego Brat, przypomnieli sobie, że są za Traktatem. Za dużo masła czy jak?
A taka Nelly znów się po-PiSała w Sejmie. Nie będziemy się już z niej śmiać. Składamy jedynie kondolencje Jankowi.
2 kwietnia, 21.37, Złote Przeboje. Life is live. Tak… Live is brutal…
04.04.08, 01:22
numer 395 (01.05.2008)
numer 394 (24.04.2008)
Domeny.pl: Programista aplikacji internetowych
Domeny.pl: Specjalista ds. Marketingu i Public Relations








