
Nowa Tori Amos
MediaFM.net :: kulturałki
Tori Amos "The Beekeeper"
Epic/Sony 2005
Ocena: 2/5
Tori Amos, ikona muzyki alternatywnej, była wielokrotnie porównywana do Kate Bush, wiele razy również zarzucano Amos bezpośrednie naśladownictwo brytyjskiej artystki – większość albumów bowiem pokrywa się tematycznie. „The Beekeeper” przypomina nieudolne podjęcie tematyki „Sensual World” p. Bush z 1989 r.
Najnowsze dzieło nie dość, że nie grzeszy głębią czy refleksyjnością, to pod względem muzycznym nie stanowi kroku do przodu w stosunku do znacznie mocniejszego i bardziej spójnego „Scarlet’s Walk”. Muzyczne innowacje, o których było tak głośno przed premierą, skończyły się na krótkich partiach gospel i poniekąd nowych, aczkolwiek niewyraźnych, egzotycznych instrumentach perkusyjnych, i to w kilku zaledwie utworach (dla przypomnienia – nowe dziecko Amos ma ich aż 19). Czyżby wiek artystki determinował stosunek do eksperymentów? Można się z tym zgodzić, ale nic nie usprawiedliwia tak niskiego poziomu produkcji, chociaż… niektórzy artyści są w stanie wiele zrobić za kilkanaście milionów dolarów w kontrakcie z taką wytwórnią jak Epic.
Album nie stanowi żadnego wyzwania. Brak charakterystycznej dla artystki zagadkowości, a w wielu przypadkach i nici porozumienia miedzy muzyką, a tekstem. I chociaż utwory „Parasol”, Jamaica Inn” i „Original Sinsuality” załugują na uwagę, nie są w stanie obronić reszty przesłodzonego, nierównego, zwyczajnie płytkiego materiału. Wybuch supernowej? Nie sądzę. Raczej zmierzch zmęczonej gwiazdy.
19.08.05, 14:29
Komentarze:
DODAJ DO:
Wykop
Subskrybuj kanał RSS w wiadomościami MediaFM.net z działu kultura
Nowa Tori Amos
|
|
Grzegorz Marcjan
Tori Amos "The Beekeeper"
Epic/Sony 2005
Ocena: 2/5
Tori Amos, ikona muzyki alternatywnej, była wielokrotnie porównywana do Kate Bush, wiele razy również zarzucano Amos bezpośrednie naśladownictwo brytyjskiej artystki – większość albumów bowiem pokrywa się tematycznie. „The Beekeeper” przypomina nieudolne podjęcie tematyki „Sensual World” p. Bush z 1989 r.
Najnowsze dzieło nie dość, że nie grzeszy głębią czy refleksyjnością, to pod względem muzycznym nie stanowi kroku do przodu w stosunku do znacznie mocniejszego i bardziej spójnego „Scarlet’s Walk”. Muzyczne innowacje, o których było tak głośno przed premierą, skończyły się na krótkich partiach gospel i poniekąd nowych, aczkolwiek niewyraźnych, egzotycznych instrumentach perkusyjnych, i to w kilku zaledwie utworach (dla przypomnienia – nowe dziecko Amos ma ich aż 19). Czyżby wiek artystki determinował stosunek do eksperymentów? Można się z tym zgodzić, ale nic nie usprawiedliwia tak niskiego poziomu produkcji, chociaż… niektórzy artyści są w stanie wiele zrobić za kilkanaście milionów dolarów w kontrakcie z taką wytwórnią jak Epic.
Album nie stanowi żadnego wyzwania. Brak charakterystycznej dla artystki zagadkowości, a w wielu przypadkach i nici porozumienia miedzy muzyką, a tekstem. I chociaż utwory „Parasol”, Jamaica Inn” i „Original Sinsuality” załugują na uwagę, nie są w stanie obronić reszty przesłodzonego, nierównego, zwyczajnie płytkiego materiału. Wybuch supernowej? Nie sądzę. Raczej zmierzch zmęczonej gwiazdy.
19.08.05, 14:29
Komentarze:
DODAJ DO:
Subskrybuj kanał RSS w wiadomościami MediaFM.net z działu kultura
Praca w mediach
Dodaj ogłoszenie
Aktualne oferty:
Grupa mediafm.net: Dziennikarz (od kwietnia 2012 r.)
mediafm.net: Dziennikarz - praktykant (studenci)
Dodaj ogłoszenie
Dodaj ogłoszenie
Aktualne oferty:
Grupa mediafm.net: Dziennikarz (od kwietnia 2012 r.)
mediafm.net: Dziennikarz - praktykant (studenci)
Dodaj ogłoszenie
Tygodnik Medialny
numer 591 (02.02.2012)
numer 590 (26.01.2012)
numer 589 (19.01.2012)
numer 590 (26.01.2012)
numer 589 (19.01.2012)
Subskrybuj Tygodnik Medialny portalu MediaFM.net
Patronujemy:















