MediaFM.net :: kulturałki

Szczepan Twardoch czyli epifania pewnego wikarego


Tomasz Albecki
Szczepan Twardoch czyli epifania pewnego wikarego

„Epifania Wikarego Trzaski” jest trzecią książką w dorobku tego obiecującego autora. Zdania na jej temat są podzielone – jedni są święcie oburzeni, inni wychwalają ją pod niebiosa. Dla mnie jest to kawał dobrej polskiej literatury.

„Epifania” mogłaby się wydawać kolejną powieścią fantasty, jednak, na szczęście dużej grupy czytelników, tak nie jest. Znajdziemy tu zjawiska nadnaturalne, przechodzące ludzkie pojęcie (choćby Jezus i archanioł Michał z komputerami na przedramieniu oraz parę zjawisk, które nie do końca da się wyjaśnić), ale jest tego tyle, ile potrzebuje cała ta misternie utkana fabuła.

Powieść Twardocha to podróż – straszna i niesamowita przez Śląsk, na którym każdy człowiek przeżywa swój osobisty dramat. W tej świat wkracza młody wikary – Jan Trzaska, młodzieniec z Warszawy o nienagannych manierach i miejskich przyzwyczajeniach, które na jego nieszczęście nie są tolerowane przez jego proboszcza ani gosposię. Tak naprawdę nikt go tam nie toleruje – jest nie swój, obcy. I nagle pojawia się światełko w tunelu. Wikary Jan doznaje objawienia – przychodzi do niego (po drabinie) Jezus i archanioł Michał, we własnej (patrz: ludzkiej) postaci. Zapowiadają przyjście nowego królestwa, które właśnie niepozorny wikary ma zacząć głosić. Zaczynają dziać się cuda na kiju – ksiądz leczy, uzdrawia, przekonuje wszystkich do nowego królestwa. Do wioski zaczynają przybywać pielgrzymki, media piszą codziennie o „wspaniałym, cudownym” wikarym, który zostaje nawet w pewnych kręgach okrzyknięty Mesjaszem. Historia toczy się dalej, ale jak się skończy?

Twardoch w tej książce, mieszając gatunku próbuje stworzyć w polskiej współczesnej literaturze coś zupełnie nowego. Nie jest to powieść obyczajowa, nie jest to fantasty, nie jest to komedia, a tym bardziej dramat. Jednak w całej książce znajdziemy elementy każdego z tych gatunków. Ten niebanalny misz-masz robi ogromne wrażenie. Jest napisany znakomitym językiem, obfituje w niesamowite pomysły jeśli chodzi o zwroty akcji i pokazuje nam nową – dotąd nieznaną definicję naszej rzeczywistości. Nie sposób uwierzyć autorowi, który pisze w posłowiu, że tworzył w przerwach pomiędzy rozlicznymi wyjazdami.

Powiem tylko tyle – chcę kontynuacji wątku księdza wikarego. Czy się doczekam?

„Epifania wikarego Trzaski”
Szczepan Twardoch
Wydawnictwo Dolnośląskie
2007


24.07.07, 20:26



Komentarze:





Zobacz także:
iPhone 3G w Era GSM


DODAJ DO:         Wykop Wykop       dodajdo.com       dodajdo.com

Subskrybuj kanał RSS w wiadomościami MediaFM.net z działu kultura  kanal rss